czwartek, 23 stycznia 2014

Rozdział 4: "Kiedy z najtrwalszej liny pozostaje nitka, a z najmniejszej nitki wielki łańcuch..."

Po żmudnych poszukiwaniach cennej karteczki z imieniem wybranki Dracona, uświadomiłam sobie, że nie było jej w zeszycie i gdzieś ją ukrył. W sumie to nawet dobrze zrobił, bo to jego własność! Gardziłam sobą, że chciałam odszukać kawałek. Przecież ciekawość to pierwszy krok do piekła! Jeszcze kilka kroków i pójdę się piec. Teraz się uśmiechnęłam. Pamiętnik trzeba było oddać. Niby prosta rzecz, ale przy oddawaniu uśmiechnąć się, czy przytaknąć, czy w ogóle nie popatrzeć? Rozmyślałam tak, gdy w końcu do drzwi dormitorium zapukał Dracon.
-Otwieraj! Przyszedłem po moją własność! 
-Idę, idę...-otwarłam drzwi.
-No! Dawaj!
-Co Ci tak na tym zależy?
-Po prostu...to moje, i do mnie należy. Oszczędź gadaniny kobieto!
-Dobra...Tylko ja chciałam Cię przeprosić...Masz rację! To twoja własność i nie powinnam jej bra...
- Cicho, bo jeszcze Wiewiórka usłyszy i będzie po nas, a ja nie mam zamiaru po raz kolejny powtarzać: "Kiedy mam dość idę po zupę, kiedy nie mam dość idę po zupę!". Kto to w ogóle pisał?!
-Ginny.
-No przecież wiem, że Ginny! Ale ona w ogóle nie ma talentu do pis...
-Nie! Chodziło mi o to, że Ginny idzie! Cicho!
-Widzę, że o mnie gadacie.-powiedziała Ginn.-Fajnie! Zdarza Wam się to coraz częściej! Może ja w ogóle sobie pójdę, co?-oznajmiła zdenerwowana Weasley.
-Nomć przydało, by się!-powiedział ironicznie Draco, po czym go uderzyłam.
-Ci Ci się dzieje Ginn?-spytałam.
-Hermiona, myślałam, że się przyjaźnimy! 
-No bo się przyjaźnimy!-odparłam szybko.
-Taaak? Od pewnego czasu mam inne mniemania!
-To pewnie masz złe wiadomości!
-Nie! To koniec naszej przyjaźni. Idę do Beauxbatons! I nie próbuj mi wmawiać, że to zły wybór. Razem z Blaisem, mamy już dość Waszych wachań nastrojów! Odchodzimy! A przedstawienie przerwane. Dostajemy wybitny za chęci. Więc: Pa, arystokrato i Panno-Wiem-To-Wszystko!-poszła i zabrała szybko swoje rzeczy. Zostałam sama. Bez nikogo. Tak w sumie to mam Dracona, ale to nie to samo. Ginny mogłam się zwierzać, a Draco mnie wyśmieje. Kiedy już poszła, uciekłam do dormitorium i zamknęłam drzwi. Dracon chyba odszedł, bo słyszałam kroki. Co ja teraz zrobię? Z kim będę się śmiać? Z kim spędzę najlepsze chwile mojego życia?-Kiedy tak rozmyślałam, nie wiedziałam jeszcze co się szykuje!...Następnego dnia...(Sobota)

***********************************************************************
-Puku, puku, stuku!-z samego rana ktoś walił do moich drzwi.
-Kto tam?
-Draco M. Otwieraj!
-Daj mi 5 minut! Muszę wstać i się ogarnąć! 
-Okej, wracam za dokładnie 5 minut i otwieram drzwi Alohomorą! Więc się rusz!
W czasie kiedy Dracon odszedł, ubrałam kremową, dopasowaną bluzkę na ramiączkach, białe leginsy i jeansową kamizelkę. Do tego pomalowałam usta błyszczykiem i powieki cieniami koloru żółtego. Włosy spięłam w koka i szybko sprzątnęłam pokój. Siadłam na łóżku i zaczęłam czytać gazetę. Niebawem usłyszałam głos.
-Alohomora! Ha! Mówiłem! Granger? Już się ogarnęłaś? Dziewczyny zwykle dłużej siedzą w łazience...
-Ale ja jestem inna. Nienawidzę siedzieć przed lustrem i nakładać na siebie tonę tapety. To co chciałeś?
-Mam dla Ciebie kilka wiadomości. I dobrych i złych. Więc...
-Nie zaczyna się zdania od więc...-posłał mi wnerwione spojrzenie i przewrócił oczami-Okey już siedzę cicho...
-A więc, zła wiadomość: Blaise i Ginny złożyli na nas skargę.
-Co? Przecież Ginny nigdy, by takiego czegoś nie zrobiła!
-Zdziwisz się! To właśnie ona złożyła skargę. Blaise wycofał się i Weasley sama pojechała do tego Bobatego (czytaj Bobatą dop. autorki).
-A konsekwencją tego jest...?
-Szlaban...a tak właściwie, to normalka, bo mamy patrolować korytarze...
-Wiesz...? Coś tutaj nie gra...miałam takie fajne życie...Miałam przyjaciółkę, nie było Ciebie-ostatnie słowo powiedziałam z naciskiem-czego się nie chwycisz, to wszystko się psuje...to wszystko twoja wina-uśmiechnęłam się szyderczo.
-Tsaaa...jeszcze wmieszaj mnie i będzie komplet. A więc...nie próbuj!-krzyknął, kiedy już miałam mu zwrócić uwagę-Kupiłem dla Ciebie mały drobiazg...wiem, że Ginny odeszła prze ze mnie...więc to taki prezent, można by powiedzieć "na przeprosiny".- Szybko pobiegł do Pokoju Wspólnego i podarował mi jakiś duży worek. Otworzyłam go. W środku była piękna seledynowa sukienka z cyrkoniami. Na samym dnie, znalazłam jeszcze kolczyki z wężami. W sumie to nie zdziwiłam się zwierzakiem. To przecież mentor Slytherinu!
-Podoba Ci się? -zapytał adresat paczki.
-No pewnie! Jest...piękna i piękne. Dziękuję!
-Nie ma za co! Przecież musiałem Ci to wynagrodzić. W Pokoju Wspólnym w wazonie są już kwiaty dla Ciebie. A! Najważniejsza rzecz. Skoro nie masz już przyjaciółki, a ja mam Blaise'a. To...znalazłem Ci kogoś, kto chciał się z Tobą zaprzyjaźnić już parę lat temu, ale po pierwsze nie miała odwagi, a po drugie byłaś zajęta Ginny. Pansy! Wchodź!-zawołał, a zza drzwi wyszła piękna dziewczyna. Pansy Parkinson. Przyjaciółka Blaise'a i Draco. Fajna z niej dziewczyna...chyba że jest z Astorią wtedy Hogwart staje do góry nogami! Zaprzyjaźniłam się już z nią, kiedy szłyśmy do Tiary Przydziału. Wtedy dwa różne domu rozdzieliły nas...Tylko...czy mogę z nią rozmawiać tak jak z Ginny?
-Cześć Miona! -zawołała radośnie.
-Cześć...
-To ja zostawiam Was same!-powiedział Draco i odszedł.
-Wiesz...wiem, że mnie nie lubisz za bardzo, ale chciałabym się z Tobą zaprzyjaźnić. Astoria źle na mnie wpływa. Proszę...wybacz mi te wszystkie lata...
-A zapomniałaś już o tych wszystkich latach wyzwisk?
-Już w czwartej klasie chciałam się z Tobą zaprzyjaźnić. Pamiętasz ten naszyjnik, który w dzień Balu Bożonarodzeniowego znalazłaś na łóżku?
-Taaaak...skąd wiesz?
-To ja ci go podarowałam. Masz go tutaj?
-Jest gdzieś w szafce...poszukam...-wstałam i otworzyłam szufladkę komody, która stałą obok łóżka. Zawsze naszyjnik tam był, bo myślałam, że jest on od jakiegoś chłopaka!
-Proszę.-podałam jej biżuterię.
-Widzisz.-otworzyła serce naszyjniku i...-tutaj są zdjęcia. Twoje i moje. A na wisiorku jest Twoje imię. Mój tata zrobił je nam kiedy szłyśmy Wielką Salę....jeszcze nie wiedziałyśmy, że będziemy wrogami...Ja mam taki sam tylko z imieniem Pansy. Proszę...przebacz...
-To co? Najlepsze przyjaciółki na zawsze? -Postanowiłam, że skoro Ginn nie ma, to mogę zawrzeć nową przyjaźń!
-Pewnie!-krzyknęła radośnie. Nie wiedziałam, że sprawi jej to taką radość! Dziękowałam w duchu, że się zgodziłam na zakopanie nieprzyjaźni.Kiedy miałyśmy iść na eliksiry, profesor Dumbledore wszedł do dormitorium.
-Uczniowie! Pragnę Was poinformować, że powtórzymy Tiarę Przydziału. Minister Magii się tego domaga. Musimy odnowić Wasze domy. Każdy z Was będzie przydzielony jeszcze raz! Powodzenia!-I wyszedł...

~Mrs. Malfoy


3 komentarze: